Zaznacz stronę

Do Kalisza Chrobry pojechał znacznie osłabiony. Skutki zderzenia w Opolu odczuwają nadal Stachera i Zdobylak – nie zanosi się niestety, aby szybko wrócili na boisko. Sadowski i Warmijak nadal rehabilitują się po zabiegach, a młody Skawiński został w domu narzekając na wysoką temperaturę. Na mniejszy czy większe urazy narzeka kilku innych zawodników i choć w meczowym protokole po naszej stronie znalazło się 14 graczy, to trener Nat nie mógł skorzystać ze wszystkich. A na dodatek w pierwszej połowie, po faulu kostkę skręcił Bekisz i na boisko już nie wyszedł…

Pierwsza część spotkania w Kalisz Arena była chyba naszymi najsłabszymi 30. minutami w tym sezonie. Brakowało obrony, wiele do życzenia pozostawiała gra w ataku, czyli… skuteczność. Energa punktowała każdy nasz błąd i stratę piłki, a grający bez wsparcia defensywy Kapela nie miał zbyt wielu argumentów między słupkami.
Nie wypada cytować słów trenera Nata, jakie padły w szatni, ale też trudno się dziwić jego zdenerwowaniu. Była to bardzo męska rozmowa! Rozmowa, która poskutkowała, bo w drugiej części meczu Chrobry rzucił się – dosłownie – do odrabiania strat. Przy dużo lepiej funkcjonującej obronie piłki odbijał Kapela – były więc kontry, było więcej pewności i przede wszystkim odwagi w ataku. Z każdą minutą różnica topniała, a zadanie łatwe nie było – do przerwy przegrywaliśmy 11 trafieniami! W 53. minucie meczu było już 27:25 i sporo czasu, żeby powalczyć o wygraną. „Kropki nad i” już nie udało się postawić.

Energa MKS Kalisz – KS SPR Chrobry Głogów 31:26 (19:8)
Kapela – Klinger 4, Babicz 7, Przysiek 1, Tylutki, Marszałek 5, Orpik 4, Jamioł 1, Krzysztofik 2, Bekisz, Makowiejew