Zaznacz stronę

KS SPR Chrobry Głogów – Gaz-System Pogoń Szczecin 24:27 (12:14)
Chrobry: Stachera, Kapela | Kaczmarek, Bednarek 4, Witkowski 1, Płócienniczak 1, Świtała 1, Mochocki 3, Tylutki 4, Biegaj 1, Babicz 2, Kandora 1, Kubała 4, Świątek 2
Gaz-System: Grzegorek | Bruna 7, Gobber, Walczak 7, Gmerek 1, Gierak 4, Krupa 5, Szczecina, Krysiak, Jedziniak 1, Stankiewicz, Konitz 2

Po wygranych z Wybrzeżem Gdańsk i Zagłębiem Lubin porażka z Pogonią Szczecin, z którą naszym szczypiornistom zabrakło skuteczności.
Przed rozpoczęciem sobotniego ligowego starcia, kończącego tegoroczne występy w PGNiG Superlidze, było wiadomo, że Pogoń w Głogowie zagra w okrojonym składzie. W protokole meczowym trener Rafał Biały wpisał zaledwie 12. zawodników.
Mimo takich ubytków szczecinianie znów pokazali charakter. Choć początek spotkania był jeszcze wyrównany. Worek z bramkami otworzył Krzysztof Tylutki. Do 18. minuty pojedynku wynik oscylował wokół remisu. Prowadzi raz jedni, raz drudzy. Wtedy goście odskoczyli na trzy trafienia – po bramkach Michała Bruny i Patryka Walczaka było 6:9.
Głogowianie zaczęli popis nieskuteczności. Pogoń to wykorzystała wyprowadzając kontrataki. W 27. minucie powiększyła przewagę do 9:13. W końcówce Chrobry poderwał się z parkietu. Ruszył do odrabiania strat. Czasu było niewiele. Kontuzji doznał Bartosz Konitz, który miał problemy z kręgosłupem. To w dużej mierze przyczyniło się do tego, że miejscowi doskoczyli rywali na dwie bramki i po pierwszej połowie przegrywali 12:14.

sDSC00724
Po zmianie stron rezultat się nie poprawił. Krzysztof Przybylski, trener Chrobrego, nie mógł też skorzystać z rozgrywającego Adama Babicza, który jeszcze przed przerwą zszedł z parkietu z bólem palca. Głogowianie grając nawet w podwójnej przewadze mieli spore problemy. Kilka ważnych piłek wybronił wychowanek Michał Kapela. Jednak to, co stało się w 47. minucie, trudno wytłumaczyć. Przy stanie 18:21
Chrobry stracił cztery bramki. Końcówka była nerwowa. Kiedy na trzy minuty przed końcem przegrywaliśmy 23:26 karnego wykorzystał Tomasz Mochocki. Zabrakło szczęścia, aby powalczyć chociaż o remis. Losy spotkania ustalił Walczak-24:27.